piątek, 13 kwietnia 2018

, ,

Lista 10 super-foods, które nie zrujnują Twojego portfela i po które nie musisz jechać na koniec śwata / Część I

Nasiona chia, jagody goji, acai, spirulina, młody jęczmień, maca, karob, tapioka. Klasyczna lista zakupów osoby dbającej o zdrowie. A na deser rachunek za te cuda, który przyprawia o palpitacje.
A Wy daliście się ponieść temu szaleństwu?

Od jakiegoś czasu świat szaleje na punkcie coraz to nowszych superfoods, czyli żywności odznaczającej się wyjątkowym bogactwem składników odżywczych. Producenci super-żywności starają się nas przekonać, że jedząc je będziemy niezniszczalni jak superbohaterowie. Z drugiej strony sieć zalewa morze sprzecznych opinii i dyskusji – zdrowe czy niezdrowe, jeść czy unikać, z czym łączyć a czego się wystrzegać… głowa pęka od nadmiaru informacji. 
Niedawno był szał na olej kokosowy, zalewały nas informacje o jego korzyściach, dodawany był do wszystkiego, niemalże wyparł wszystkie inne tłuszcze. Po czym do głosu zaczęli dochodzić lekarze i dietetycy alarmując, że to tłuszcze nasycone, że wcale nie takie dobre, że możemy sobie tym tylko zaszkodzić. I jak tu żyć jak od miesięcy żywiłeś się niemal wyłącznie olejem kokosowym? 
Oczywiście bardzo tutaj przesadzam, ale niestety ludziom zdarza się popadać w skrajności i wierzyć we wszystko co znajdą w sieci…
I co z tym wszystkim zrobić?

Proponuję zachować zdrowy rozsądek i umiar. Jeśli ktoś ma ochotę i wystarczające fundusze, nie widzę problemu, żeby spróbować egzotycznych superfoods z drugiego końca świata. Ale pomyślmy, że nasi rodzice i dziadkowie nie używali, a nawet nie znali takich wynalazków, a mimo to przetrwaliśmy 😉 Moja rada jest więc taka, żeby nie fiksować się na trendach żywieniowych, które nie zawsze są tak zdrowe jak się na początku wydaje, ale oprzeć swoją dietę na sprawdzonych, lokalnych, sezonowych produktach, które również są bogate w korzystne dla nas składniki. Często na fali pojawiających się co chwila trendów na nową super-żywność zapominamy, że na własnym podwórku mamy równie dobre produkty, a przy tym nierzadko znacznie tańsze i sprawdzone.

Postanowiłam więc podzielić się z Wami moją subiektywną listą produktów, które wykorzystuję w mojej kuchni i uważam za bardzo wartościowe ze względu na bogactwo składników odżywczych. Są to produkty łatwo dostępne i przystępne cenowo. Nie musimy zatem rujnować swojego budżetu, ani szukać sklepów ze zdrową żywnością, żeby skutecznie dbać o swoje zdrowie 😊




Lista super-foods, które nie zrujnują Twojego portfela



1. Siemię lniane

Mam wrażenie, że na fali ostatnich trendów żywieniowych siemię lniane zostało wyparte przez nasiona chia. A szkoda, bo te małe nasionka kryją w sobie mnóstwo dobrego. Siemię jest świetnym źródłem błonnika i kwasów tłuszczowych omega-3. Polecany jest przy problemach z układem pokarmowym, działa łagodząco i osłonowo na żołądek i przewód pokarmowy. Ponadto zawiera antyoksydanty, a więc korzystnie wpływa na wygląd naszej skóry.
Siemię ma własności podobne do nasion chia. Po zalaniu płynem całych ziarenek uzyskamy galaretowatą konsystencję. Natomiast zmielone siemię lniane jest powszechnie wykorzystywane jako zamiennik jajka w wegańskich przepisach.


2. Jarmuż/szpinak/natka pietruszki

Pod tym punktem przemycam trzy produkty, które są regularnie w mojej kuchni. Zebrałam je razem, ponieważ jak większość ciemnozielonych warzyw mają supermoc. 
Są bogatym źródłem wapnia, potasu, witamin K i C. Dzięki dużej zawartości przeciwutleniaczy uważa się także, że mają działanie antynowotworowe. 
Wiele osób nie potrafi przekonać się do jedzenia jarmużu czy szpinaku, co wynika często z nieodpowiedniego przyrządzenia. Zachęcam do eksperymentowania i testowania zieleniny w różnej formie i połączeniach, żeby znaleźć swój ulubiony sposób, który zachęci nas do częstszego sięgania po nie. Zielone warzywa mogą być po prostu bazą do sałatki, składnikiem zielonych koktajli warzywno-owocowych, dodatkiem do potrawek i gulaszów, podstawą do przygotowanie zielonego pesto. 
Warto pamiętać, żeby spożywać je w towarzystwie zdrowych tłuszczy, które umożliwią przyswojenie witamin A i K rozpuszczalnych w tłuszczach.
Przy wszystkich tych zaletach należy zwrócić uwagę, że jarmuż i szpinak zawierają też szczawiany, które w nadmiarze mogą przysporzyć problemów. Ponadto jarmuż posiada związki wpływające na metabolizm jodu, dlatego osoby borykające się z problemami z tarczycą powinny również uważać na ilość zjadanej zieleniny.


Zielony koktajl warzywno-owocowy



3. Płatki owsiane

Tak popularne i powszechne, że aż wstyd się o nich rozpisywać. Wydajemy pieniądze na suplementy i witaminy, a tu mamy bogactwo witamin i minerałów (potas, magnez, żelazo cynk) oraz błonnika za grosze. 
Płatki owsiane często kojarzą się z jałowymi, nudnymi papkami. A naprawdę są bardzo uniwersalne i możemy z nich stworzyć dużo więcej niż tylko owsiankę. Chociaż i z owsianką można poszaleć na wiele sposobów 😉 
Z płatków owsianych możemy zrobić placki, omlety, naleśniki. Możemy dodać je do koktajlu, żeby uzyskać sycący posiłek. Zmielone na mąkę świetnie posłużą do upieczenia zdrowego ciasta.
Inspiracje na ich smaczne wykorzystanie znajdziecie w moich przepisach na placki czy gofry.



Placki owsiane z makiem i owocami



4. Miód naturalny

Miód jest znany ze swoich właściwości zdrowotnych od tysięcy lat. Nie ma zatem wątpliwości, że warto go włączyć do swojej diety. Jest to jednak w dalszym ciągu cukier, także jak ze wszystkim należy zachować umiar.
Naturalny miód doskonale radzi sobie z bakteriami i wirusami dzięki czemu może skutecznie poprawić naszą odporność. 
Warto pamiętać, że miód traci swoje korzystne dla zdrowia właściwości po podgrzaniu powyżej temperatury 40 stopni. A zatem popularne dodawanie miodu do gorącej herbaty nie ma większego sensu, jeśli zależy nam na wykorzystaniu składników jakie w sobie skrywa. W takim wypadku lepiej zalać łyżeczkę miodu chłodną wodą, zostawić do rozpuszczenia i taki eliksir wypić na zdrowie.
Starajcie się też kupować miód ze sprawdzonego źródła. Większość sklepowych miodów jest niestety oszukana. Wiele z nich jest podgrzewanych, żeby utrzymać ich płynną konsystencję, ale tym samym usuwa się z nich to co najcenniejsze. Pamiętajcie, że prawdziwy miód prędzej czy później się skrystalizuje, taki jego urok 😉 A i jeszcze ciekawostka - prawdziwy miód się nie psuje. Podobno na wykopaliskach oraz w grobowcach faraonów znajdowano miody, które nadal nadawały się do spożycia! 


5. Kasza jaglana

To jedna z moich ulubionych kasz. Często spotykam się ze stwierdzeniem, że jest ona królową kasz, dzięki swoim zdrowotnym właściwościom. Jest odżywcza i bardzo sycąca. Dostarcza witamin (m.in. z grupy B), białka, żelaza, wapnia, potasu, magnezu. Znana jest z właściwości osuszających, tzn. pomaga pozbyć się z organizmu wszelkiego rodzaju śluzu. A zatem warto ją włączyć do swojego menu zwłaszcza w okresach przeziębień i katarów. 
Jest bezglutenowa i lekkostrawna, a wiec idealna dla osób z alergiami pokarmowymi, a także dla dzieci. 
Poza tym kasza jaglana jest bogata w krzemionkę, dzięki czemu może pozytywnie wpłynąć na kondycję naszej skóry, włosów i paznokci.
Kasza jaglana ma bardzo szerokie zastosowanie, każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Można wykorzystać ją jako klasyczny dodatek do obiadu (gulaszu, potrawki), użyć jako bazę do wege kotletów, przyrządzić na słodko w postaci budyniu, koktajlu czy po prostu zjeść z owocami i orzechami. 
Może być też składnikiem pysznego zdrowego pasztetu ;)



Deser z kaszy jaglanej


To pierwsze 5 produktów na mojej subiektywnej liście superfoods. W drugiej części wpisu, który już niebawem, dołączy do nich kolejna równie odżywcza piątka. A Wy co dodalibyście do tej listy?





Share: